Moje przemyślenia po rozmowach z czytelnikami.
Ja nie jestem terapeutom ani lekarzem tylko na własnym przykładzie doszłam do wielu wniosków,których nie chciałam zatrzymać dla siebie. kiedy przyszedł u mnie ten czas kiedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje ,przerażona, wystraszona szukałam pomocy wszędzie gdzie mogłam ją dostać. Wydałam kupę forsy, długo błądziłam a moje przerażenie rosło. Były takie momenty , kiedy w moim wnętrzu odczuwałam jakby chciał wulkan wybuchnąć i tak biegałam wokół siebie bo chciałam się tego odczucia pozbyć , płacz napierał jakby chciał ze mnie wybuchnąć a ja nie wiedziałam jak się zachować i co zrobić , wtedy w tej rozpaczy płaciłam terapeutom i różnym metodom aby pozbyć się tego co czułam. Nikt z nich nie powiedział mi co mam z tym zrobić tylko szukano w przeszłości a ja zagrzebywałam się coraz bardziej, bo wracając do przeszłości budziłam na nowo moje rany i do niczego mnie to nie prowadziło. Szukałam ,szukałam dalej jak odczuć pokój w sobie i ulgę. Mój świat zewnętrzny nie był powodem ale w moim wnętrzu działo się coś czego nie rozumiałam. Po długiej tułaczce zrozumiałam,że od najmłodszych lat wszyscy wokoło ,środowisko,rodzice nie nauczyli nas jednej z ważniejszych rzeczy; wyrażania swoich emocji. Kiedy się cieszymy , wszyscy chętnie to pokazujemy ale jeśli ktoś wyraża smutek, bo tak się czuje, już nie jest fajny i jest gburem i wtedy rozpoczyna się nauka tłumienia i połykania bo każdy chce być lubiany i szanowany w społeczeństwie. Kiedy odczuwasz strach mama mówiła nie bój się , ja też to powieliłam i mówiłam moim dzieciom,kiedy były smutne mówiłam nie smuć się. Przychodzi moment życia ten błogosławiony kiedy szklanka się przeleje i emocje stłumione, które nie miały ujście zaczynają się burzyć jak gazowany napój i chcą wybuchać a my tego nie rozumiemy i dalej chcemy to udusić w sobie bo przecież nie będę płakać. Ja w mojej podróży po wypróbowaniu wielu metod zwalczenia tego stanu doszłam do jednej metody najbardziej dla mnie skutecznej podkreślam dla mnie , bo każdy wybiera co mu najlepiej pasuje . Metoda ta to przeciwieństwo tego co robiłam do tej pory. Czyli jak zaczęłam odczuwać wulkan chcący ze mnie wybuchnąć, pozwalałam temu z pełną mocą przyjść i wypłynąć ze mnie , krzykiem , płaczem , tarzaniem się po ziemi jakkolwiek , bez oceniania się i widzenia,że jestem jakimś wariatem ale pozwoleniu sobie na to co nie jest takie cool i fajne.Jak się czułam? nie chcę tutaj użyć brzydkiego słowa a lubię się nimi posługiwać aby wyrazić emocje,więc już wiesz jak? Nie okazywałam agresji albo gniewu osobom , które mnie otaczały , tylko wychodziłam na osobność i pozwalałam atakującej "pszczole" atakować i nic z tym nie robiłam, pozwoliłam przepłynąć tej emocji, która akurat chciała być przeze mnie przeżywana.
Dlatego każdy ma inną podróż i każdemu może pomóc coś innego ale każdy musi się rozprawić zaprzyjaźnić z ukrytymi emocjami, które chcą abyśmy je też dopuszczali i przezywali . One pokazują się , mówią do nas kiedy w naszym ciele zaczyna coś nie domagać albo nasza dusza zaczyna cierpieć.
Lekcja dla mnie, nauka bycia sobą bez względu na ofiarę jaką muszę za to ponieść.
Powiem ci trwało to kilka miesięcy bo miałam tyle stłumionego gówna w sobie bo długo grałam w życiu kogoS kim nie jestem. dzisiaj uczę się na bieżąco to przerabiać jak coś się wydarza w życiu.
A wydarza się dla Ciebie , abyś każdego dnia mógł coraz bardziej być sobą i wyrażać się bez lęku,że ktoś cię odrzuci bo to już nie będzie miało to do ciebie znaczenia.,
Dlatego teraz rozumiesz po co to wszystko, Możesz poznać tę druga stronę medalu bez której ta pierwsza nigdy by tak nie świeciła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz