Moje kolejne przemyślenia. Jeśli masz depresję albo jakieś dziwne uczucia jak lęk,gniew, agresję to nie myśl,że jest coś z Tobą nie tak i ,że za niedługo wylądujesz w zamkniętym zakładzie. Jak u mnie się rozpoczął ten wspaniały proces to to, też był mój najgorszy lęk, że mnie zamkną i że z tego nigdy już nie wyjdę i nie będę mogła już normalnie żyć. Ja jestem teraz przykładem dla Ciebie,że wyszłam i jest to możliwe,że z tego wyjdziesz.
W Ameryce jest taka propaganda, że jeśli zdjagnozują to u danego człowieka to ma przerąbane. Wmawiają im,że do końca życia jest to nieuleczalne,że jesteś skazana na leki, które robią niesamowite spustoszenie i oddalenie się od samego siebie, plus jeszcze elektroszoki.
Bardzo mi leży na sercu aby powiedzieć Ci ,że nie jesteś nienormalna(y),że twoje miejsce nie jest w zakładzie zamkniętym,że jest z tego wyjście i że ten stan jest tak bardzo ważny dla ciebie,że odmieni cały bieg twojego życia. To podróż do twojego wnętrza , do nauki bycia sobą bez względu na to co powiedzą inni do przeżywania autentycznie siebie i swoich emocji aby na bieżąco wypływały z ciebie abyś przestał(a) się gwałcić. Jest jeden warunek , musisz przestać być ofiarą i wsiąść odpowiedzialność z ten proces i za swoje życie. To nie jest coś co dzieje się poza tobą , to jest wszystko w tobie w twojej głowie i teraz musisz nauczyć się obejmować kontrole nad tym w co wierzysz a w co nie i to będzie decydowało o tym jak się czujesz. Jest to ciężka i najtrudniejsza praca, którą musi wykonać każdy człowiek ale ty masz to szczęście ,że poprzez twój stan stajesz się tego świadomy(a).
niedziela, 18 stycznia 2015
czwartek, 15 stycznia 2015
Moje przemyślenia po rozmowach z czytelnikami
Moje przemyślenia po rozmowach z czytelnikami.
Ja nie jestem terapeutom ani lekarzem tylko na własnym przykładzie doszłam do wielu wniosków,których nie chciałam zatrzymać dla siebie. kiedy przyszedł u mnie ten czas kiedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje ,przerażona, wystraszona szukałam pomocy wszędzie gdzie mogłam ją dostać. Wydałam kupę forsy, długo błądziłam a moje przerażenie rosło. Były takie momenty , kiedy w moim wnętrzu odczuwałam jakby chciał wulkan wybuchnąć i tak biegałam wokół siebie bo chciałam się tego odczucia pozbyć , płacz napierał jakby chciał ze mnie wybuchnąć a ja nie wiedziałam jak się zachować i co zrobić , wtedy w tej rozpaczy płaciłam terapeutom i różnym metodom aby pozbyć się tego co czułam. Nikt z nich nie powiedział mi co mam z tym zrobić tylko szukano w przeszłości a ja zagrzebywałam się coraz bardziej, bo wracając do przeszłości budziłam na nowo moje rany i do niczego mnie to nie prowadziło. Szukałam ,szukałam dalej jak odczuć pokój w sobie i ulgę. Mój świat zewnętrzny nie był powodem ale w moim wnętrzu działo się coś czego nie rozumiałam. Po długiej tułaczce zrozumiałam,że od najmłodszych lat wszyscy wokoło ,środowisko,rodzice nie nauczyli nas jednej z ważniejszych rzeczy; wyrażania swoich emocji. Kiedy się cieszymy , wszyscy chętnie to pokazujemy ale jeśli ktoś wyraża smutek, bo tak się czuje, już nie jest fajny i jest gburem i wtedy rozpoczyna się nauka tłumienia i połykania bo każdy chce być lubiany i szanowany w społeczeństwie. Kiedy odczuwasz strach mama mówiła nie bój się , ja też to powieliłam i mówiłam moim dzieciom,kiedy były smutne mówiłam nie smuć się. Przychodzi moment życia ten błogosławiony kiedy szklanka się przeleje i emocje stłumione, które nie miały ujście zaczynają się burzyć jak gazowany napój i chcą wybuchać a my tego nie rozumiemy i dalej chcemy to udusić w sobie bo przecież nie będę płakać. Ja w mojej podróży po wypróbowaniu wielu metod zwalczenia tego stanu doszłam do jednej metody najbardziej dla mnie skutecznej podkreślam dla mnie , bo każdy wybiera co mu najlepiej pasuje . Metoda ta to przeciwieństwo tego co robiłam do tej pory. Czyli jak zaczęłam odczuwać wulkan chcący ze mnie wybuchnąć, pozwalałam temu z pełną mocą przyjść i wypłynąć ze mnie , krzykiem , płaczem , tarzaniem się po ziemi jakkolwiek , bez oceniania się i widzenia,że jestem jakimś wariatem ale pozwoleniu sobie na to co nie jest takie cool i fajne.Jak się czułam? nie chcę tutaj użyć brzydkiego słowa a lubię się nimi posługiwać aby wyrazić emocje,więc już wiesz jak? Nie okazywałam agresji albo gniewu osobom , które mnie otaczały , tylko wychodziłam na osobność i pozwalałam atakującej "pszczole" atakować i nic z tym nie robiłam, pozwoliłam przepłynąć tej emocji, która akurat chciała być przeze mnie przeżywana.
Dlatego każdy ma inną podróż i każdemu może pomóc coś innego ale każdy musi się rozprawić zaprzyjaźnić z ukrytymi emocjami, które chcą abyśmy je też dopuszczali i przezywali . One pokazują się , mówią do nas kiedy w naszym ciele zaczyna coś nie domagać albo nasza dusza zaczyna cierpieć.
Lekcja dla mnie, nauka bycia sobą bez względu na ofiarę jaką muszę za to ponieść.
Powiem ci trwało to kilka miesięcy bo miałam tyle stłumionego gówna w sobie bo długo grałam w życiu kogoS kim nie jestem. dzisiaj uczę się na bieżąco to przerabiać jak coś się wydarza w życiu.
A wydarza się dla Ciebie , abyś każdego dnia mógł coraz bardziej być sobą i wyrażać się bez lęku,że ktoś cię odrzuci bo to już nie będzie miało to do ciebie znaczenia.,
Dlatego teraz rozumiesz po co to wszystko, Możesz poznać tę druga stronę medalu bez której ta pierwsza nigdy by tak nie świeciła.
Ja nie jestem terapeutom ani lekarzem tylko na własnym przykładzie doszłam do wielu wniosków,których nie chciałam zatrzymać dla siebie. kiedy przyszedł u mnie ten czas kiedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje ,przerażona, wystraszona szukałam pomocy wszędzie gdzie mogłam ją dostać. Wydałam kupę forsy, długo błądziłam a moje przerażenie rosło. Były takie momenty , kiedy w moim wnętrzu odczuwałam jakby chciał wulkan wybuchnąć i tak biegałam wokół siebie bo chciałam się tego odczucia pozbyć , płacz napierał jakby chciał ze mnie wybuchnąć a ja nie wiedziałam jak się zachować i co zrobić , wtedy w tej rozpaczy płaciłam terapeutom i różnym metodom aby pozbyć się tego co czułam. Nikt z nich nie powiedział mi co mam z tym zrobić tylko szukano w przeszłości a ja zagrzebywałam się coraz bardziej, bo wracając do przeszłości budziłam na nowo moje rany i do niczego mnie to nie prowadziło. Szukałam ,szukałam dalej jak odczuć pokój w sobie i ulgę. Mój świat zewnętrzny nie był powodem ale w moim wnętrzu działo się coś czego nie rozumiałam. Po długiej tułaczce zrozumiałam,że od najmłodszych lat wszyscy wokoło ,środowisko,rodzice nie nauczyli nas jednej z ważniejszych rzeczy; wyrażania swoich emocji. Kiedy się cieszymy , wszyscy chętnie to pokazujemy ale jeśli ktoś wyraża smutek, bo tak się czuje, już nie jest fajny i jest gburem i wtedy rozpoczyna się nauka tłumienia i połykania bo każdy chce być lubiany i szanowany w społeczeństwie. Kiedy odczuwasz strach mama mówiła nie bój się , ja też to powieliłam i mówiłam moim dzieciom,kiedy były smutne mówiłam nie smuć się. Przychodzi moment życia ten błogosławiony kiedy szklanka się przeleje i emocje stłumione, które nie miały ujście zaczynają się burzyć jak gazowany napój i chcą wybuchać a my tego nie rozumiemy i dalej chcemy to udusić w sobie bo przecież nie będę płakać. Ja w mojej podróży po wypróbowaniu wielu metod zwalczenia tego stanu doszłam do jednej metody najbardziej dla mnie skutecznej podkreślam dla mnie , bo każdy wybiera co mu najlepiej pasuje . Metoda ta to przeciwieństwo tego co robiłam do tej pory. Czyli jak zaczęłam odczuwać wulkan chcący ze mnie wybuchnąć, pozwalałam temu z pełną mocą przyjść i wypłynąć ze mnie , krzykiem , płaczem , tarzaniem się po ziemi jakkolwiek , bez oceniania się i widzenia,że jestem jakimś wariatem ale pozwoleniu sobie na to co nie jest takie cool i fajne.Jak się czułam? nie chcę tutaj użyć brzydkiego słowa a lubię się nimi posługiwać aby wyrazić emocje,więc już wiesz jak? Nie okazywałam agresji albo gniewu osobom , które mnie otaczały , tylko wychodziłam na osobność i pozwalałam atakującej "pszczole" atakować i nic z tym nie robiłam, pozwoliłam przepłynąć tej emocji, która akurat chciała być przeze mnie przeżywana.
Dlatego każdy ma inną podróż i każdemu może pomóc coś innego ale każdy musi się rozprawić zaprzyjaźnić z ukrytymi emocjami, które chcą abyśmy je też dopuszczali i przezywali . One pokazują się , mówią do nas kiedy w naszym ciele zaczyna coś nie domagać albo nasza dusza zaczyna cierpieć.
Lekcja dla mnie, nauka bycia sobą bez względu na ofiarę jaką muszę za to ponieść.
Powiem ci trwało to kilka miesięcy bo miałam tyle stłumionego gówna w sobie bo długo grałam w życiu kogoS kim nie jestem. dzisiaj uczę się na bieżąco to przerabiać jak coś się wydarza w życiu.
A wydarza się dla Ciebie , abyś każdego dnia mógł coraz bardziej być sobą i wyrażać się bez lęku,że ktoś cię odrzuci bo to już nie będzie miało to do ciebie znaczenia.,
Dlatego teraz rozumiesz po co to wszystko, Możesz poznać tę druga stronę medalu bez której ta pierwsza nigdy by tak nie świeciła.
środa, 14 stycznia 2015
Moja książka, moja histroria
Depresja i lęk - mój najlepszy nauczyciel
Książka opisuje moje poszukiwania rozwiązań w stanach, których żaden człowiek nie chce odczuwać i szuka zrozumiale ujarzmienia swojego bólu w leku, który często nie jest rozwiązaniem. Po długich zmaganiach się ze sobą i z tym co jest we mnie zobaczyłam w tym stanie niesamowitą szansę na rozwój, którego nigdy bez tego bym nie doświadczyła.Gdybym tego bólu nie odczuwała, nigdy nie szukałabym diamentu ukrytego we mnie, który jest w każdym człowieku. Kiedy na zewnątrz już nie było rozwiązań, kiedy wiedziałam ,że albo będę musiała się pożegnać z życiem albo znajdę rozwiązanie w sobie i zrozumiem co depresja chce mi pokazać i gdzie leży jej źródło. Zrozumiałam, że Depresja czy lęki widziane w społeczeństwie jako ujmę, jako słabość, czy nienormalność wykorzystam na moją korzyść aby w końcu odczuwać i otworzyć się na to czego nikt nie chce czuć, widzieć w sobie, bycie autentyczną sama przed sobą, pozwolić sobie na bycie nienormalną, na krzyk na słabość bez odurzenia, przeżywać to przed czym całe życie uciekamy. Zobaczyłam kiedy się tam wejdzie co jest po drugiej stronie, o tym jest moja książka.
Wstęp
Jeśli trzymasz tę książkę w swoich rękach to znaczy, że nadszedł ten najważniejszy czas Twojego życia i chcę zrobić wszystko, aby zabrać Ci lęk i pokazać Ci jak mi udało się zrozumieć to co Cię teraz spotyka.
Nie bój się , bo teraz, w tym tak ważnym procesie nie jesteś sam(a), bo ja jestem teraz z Tobą i przejdziemy przez to wspólnie.
KIEDY CHOROBA STAJE SIĘ CZĘŚCIĄ TWOJEJ DUCHOWEJ
ŚCIEŻKI, NIE ULECZY CIĘ ŻADNA INTERWENCJA MEDYCZNA,
ULECZY CIĘ ZROZUMIENIE I REALIZACJA ZMIAN, KTÓRE
CHOROBA MA ZA ZADANIE INSPIROWAĆ.
Te słowa wyryły się poprzez moje doświadczenie w moim wnętrzu. .....
Więcej na stronie: http://depresja-nauczyciel.jimdo.com
Można kupić moją książkę na allegro
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

